Gołębie „stołówki” przy śmietnikach i na skwerach stanowią w Złotoryi coraz większy problem – uważa komendant straży miejskiej. I zapowiada dyscyplinowanie mandatami tych, którzy zanieczyszczają resztkami jedzenia trawniki, chodniki czy place. Bo to wykroczenie i uciążliwe dla ogółu mieszkańców, i niezdrowe dla samych ptaków.
Na terenach miejskich samo dokarmianie dziko żyjących gołębi – bo to o nie głównie chodzi – nie jest prawnie zakazane. Nie ma przepisu, który by tego wprost zabraniał. Jest jednak artykuł w Kodeksie wykroczeń, który przewiduje grzywnę za zanieczyszczanie miejsc publicznych. A do tego właśnie, zdaniem strażników miejskich, sprowadza się w wielu przypadkach karmienie ptaków.
– Nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby odbywało się to poprzez wysypywanie ziarna do misek lub do butelek zawieszonych na drzewach. Ale w realiach złotoryjskich dokarmianie polega niestety dosyć często na rozrzucaniu na trawnikach czy przy boksach śmietnikowych kromek chleba, które ptaki potem przenoszą na chodniki czy ulice – podkreśla Jan Pomykała, komendant straży miejskiej.
Artykuł 145 Kodeksu wykroczeń mówi, że „kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany”. Wyciąganie starego chleba z pojemników na odpady i rozrzucanie go wokół albo wynoszenie resztek jedzenia na skwery w centrum miasta jak najbardziej podpada pod ten paragraf.
– To nie jest dokarmianie, tylko zaśmiecanie. W dodatku bardzo szkodliwe dla ptaków, bo taki chleb jest często spleśniały i stanowi zagrożenie dla ich zdrowia. Resztki jedzenia przyciągają poza tym szczury, a latem muchy – dodaje komendant.
Straż miejska otrzymuje coraz więcej zgłoszeń dotyczących dokarmiania gołębi w sposób niewłaściwy. Strażnicy przeprowadzili już kilka interwencji wobec osób, których działania bardziej szkodzą niż pomagają. Na razie kończyło się pouczeniami. Ale jeśli ten proceder nadal będzie się powtarzał, funkcjonariusze zapowiadają karanie mandatami. Problem gołębich „stołówek” dotyczy w dużej mierze złotoryjskich blokowisk.
– Z Podwala mamy średnio 2 telefony dziennie. Mieszkańcy dzwonią i zwracają uwagę, że rozrzucanie starego chleba czy ugotowanego makaronu powoduje gromadzenie się dziko żyjących gołębi w jednym miejscu i kumulację zanieczyszczeń na okolicznych parapetach czy oknach – tłumaczy Jan Pomykała. I dodaje: – Dokarmianie ptaków zimą jest jak najbardziej wskazane, ale jeśli ktoś się za to zabiera, to niech się trochę wysili i robi to w sposób prawidłowy i rozsądny, czyli tak, żeby nie szkodzić ani zwierzętom, ani ludziom wokół.
Najczęstsze błędy, które popełniają osoby dokarmiające ptaki, to:
• Karmienie chlebem (w tym chlebem twardym lub spleśniałym) i resztkami ze stołu – ekolodzy podkreślają, że chleb nie jest wartościowym pożywieniem dla ptaków, stanowi tylko wypełnienie, a chleb spleśniały jest dla nich śmiertelnym zagrożeniem. Spożywanie wyłącznie pieczywa przez ptaki może doprowadzić do powstania zwyrodnieniowych chorób piór. Jeśli już karmić ptaki, to najlepiej ziarnami: słonecznikiem, dynią, specjalnymi mieszankami dla ptaków.
• Niesprzątanie po dokarmianiu – resztki jedzenia, którego nie dojadły ptaki, to doskonała pożywka dla robactwa i szczurów. Niestety, pozostawiając pokarm na zewnątrz, w łatwy sposób zwabiamy te osobniki, które nie są pożądane w zabudowie mieszkalnej. Jeśli już chcemy karmić ptaki, to koniecznie trzeba uprzątnąć resztki karmy. Absolutnie nie wyrzucamy karmy przez okno, nie rzucamy w trawnik i nie odchodzimy.
• Karmienie w miejscach uczęszczanych – karma rzucona na środek chodnika, przed garażami lub obok placu zabaw, to poważne zagrożenie dla osób tam przebywających, jak i samych ptaków. Ptaki, które przestraszą się ludzi, mogą odfrunąć w niekontrolowany sposób, a w konsekwencji mogą zderzyć się z autem, wlecieć w dzieci na placu zabaw czy w przechodnia, który może się wystraszyć i przewrócić. Nie bez znaczenia jest także fakt, że w takich zbiorowiskach ptaków często powstaje też dużo odchodów – ptaki nauczone jedzenia przy placu zabaw będą w tym miejscu załatwiały też swoją „toaletę”, co z pewnością nie jest higieniczne i zdrowe dla przebywających tam dzieci.
źródło: www.gestor.com.pl














Filtry