Najstarsi złotoryjanie są już po szczepieniu przeciwko koronawirusowi. We wtorek i piątek miejska przychodnia zaszczepiła 30 seniorów z grupy 80+. Procedura została tak przeprowadzona, by była dla nich jak najmniej kłopotliwa. Miasto stworzyło własny system rejestracji, dzięki któremu seniorzy nie musieli dwa razy przychodzić do lecznicy ani męczyć się z zapisami przez internet. – Najważniejsze, że w pierwszej kolejności udało nam się zabezpieczyć naszych mieszkańców – podkreśla Robert Pawłowski. System krytykuje jednak część radnych opozycyjnie nastawionych do burmistrza.
W Złotoryi do szczepienia seniorów w ramach Narodowego Programu Szczepień przeciwko SARS-CoV-2 zgłosiła się tylko jedna placówka lecznicza – Przychodnia Rejonowa przy ul. Kwiskiej. Żaden z prywatnych podmiotów nie zdecydował się na udział w programie. Od początku więc było wiadomo, że ze szczepieniami będą w naszym mieście ogromne problemy, bo seniorów jest wielu, za to szczepionek za mało, jak na tak dużą populację. Zasady programu są bowiem takie, że każdy punkt szczepień dostaje tygodniowo 30 szczepionek, niezależnie od liczby zapisanych seniorów. Jeśli do programu zgłosiłoby się więcej złotoryjskich placówek, ta liczba uległaby pomnożeniu.
O północy 15 stycznia w całym kraju ruszyły zapisy dla osób po osiemdziesiątce. Można się było rejestrować na 3 sposoby: za pośrednictwem portalu pacjent.gov.pl, telefonicznie lub osobiście w placówce. Kierownictwo miejskiej przychodni, kierując się zresztą sugestiami NFZ-u, postawiło jednak na metodę zapisów wewnętrznych i bazy zrezygnowało z systemu rządowego, zakładając, że – po pierwsze – wielu seniorów w wieku 80+ będzie miało problem z wykorzystaniem tego kanału rejestracji, a po drugie – może on zmniejszyć szanse złotoryjan na zaszczepienie. Zamiast tego organizacje skupiające seniorów zaczęły sporządzać własne listy chętnych do zaszczepienia i przekazywać je do przychodni.
– Z pełną świadomością, po rozważeniu wszystkich czynników za i przeciw, dostrzegając wady systemu rejestracji, podjęliśmy decyzję o nieskorzystaniu z pierwszego kanału rejestracji i zastąpieniem go kompletowanymi przez kilka tygodni listami, które powstały również na podstawie zgłoszeń telefonicznych od seniorów oraz osobistych wizyt w przychodni – wyjaśnia Robert Pawłowski.
Burmistrz jest zdania, że to była jak najbardziej słuszna decyzja, bo dzięki modyfikacji systemu zapisów, miasto zaopiekowało się osobami najbardziej zagrożonymi i potrzebującymi pomocy. – W rejestracji przez internet obowiązywała zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, co jest sprzeczne z intencją rządu, żeby w pierwszej kolejności zaszczepić najstarszych obywateli. W związku z tym, że do systemu szczepień na terenie miasta nie przystąpiły inne przychodnie poza Przychodnią Rejonową w Złotoryi i liczba szczepionek w pierwszej fazie została tym samym mocno ograniczona, istniała realna groźba, że w systemie zostaną pominięte właśnie osoby najstarsze. Pamiętajmy, że duża część osób 80+ jest wykluczona cyfrowo. Dlatego w przychodni miejskiej przyjęto zasadę, że po zbudowaniu bazy danych osób chętnych do szczepienia wprowadzono je do systemu w kolejności od najstarszej do najmłodszej. Takie rozwiązanie wydaje się najbardziej sprawiedliwe i społecznie uzasadnione – dodaje. – Wiedząc, że będziemy dysponować ograniczoną ilością szczepionek, uznaliśmy, że w pierwszej kolejności musimy zabezpieczyć naszych mieszkańców, i to tych najstarszych, dla których każdy dzień zwłoki jest na wagę życia.
Czy to rozwiązanie zgodne w prawem? Burmistrz twierdzi, że NFZ wręcz sam je wskazuje. Dotarliśmy do pisma, które w tej sprawie przychodnia otrzymała z wrocławskiego NFZ-u. Czytamy w nim, że placówka mogła oznaczyć w grafikach dowolną ilość terminów szczepień pomiędzy 25 stycznia i 31 marca jako terminy „wewnętrzne” i umówić na nie personel medyczny oraz pacjentów w wieku 80 plus, którzy już zgłosili w przychodni zainteresowanie szczepieniem.
Na razie rejestracja w przychodni jest wstrzymana, bo wszystkie terminy do 31 marca są już zajęte. Rząd na razie nie udostępnił kolejnych. Jeśli to zrobi, miejska lecznica zacznie rejestrować następnych seniorów na konkretne dni i godziny.
– Zastosujemy tę samą metodę rejestracji ze sporządzaniem list wg wieku, o ile tylko NFZ zezwoli nam na oznaczenie terminów wewnętrznych. Nasz system się sprawdził – uważa Ireneusz Żurawski, kierownik Przychodni Rejonowej w Złotoryi. Jego zdaniem, to bardzo korzystne rozwiązanie dla najstarszych mieszkańców, które nie naraża ich na dodatkowe perturbacje zdrowotne. Seniorzy nie musieli, tak jak miało to miejsce choćby w Legnicy, stać po nocach w kolejkach pod przychodnią, nie musieli nawet wychodzić z domów i się niepotrzebnie dodatkowo narażać. Wszystko załatwili za nich działacze organizacji społecznych i pracownicy przychodni.
– Obdzwoniłem osobiście ok. 300 seniorów, których zarejestrowaliśmy w terminie do 31 marca. Nie usłyszałem żadnych skarg. Wręcz przeciwnie, wszyscy wyrażali ogromne zadowolenie, że tak to zostało załatwione i że nie musieli wychodzić z domu, dzwonić do przychodni – dodaje kierownik.
To rozwiązanie systemowe, choć bardzo ułatwiające życie seniorom, spotkało się jednak z krytyką na wtorkowej komisji bezpieczeństwa, zdrowia i spraw społecznych. Uwagi mieli Barbara Zwierzyńska i Eugeniusz Pożar. – Nie wiedziałem o tym, że mamy w Złotoryi jakiś oddzielny lokalny system i nie wiedziało o nim wiele osób. Zostali pominięci przy zapisach na szczepienia ci, którzy nie należą do tych stowarzyszeń senioralnych. To bardzo nie w porządku – nie krył zaskoczenia Pożar. Zwierzyńska była z kolei zdziwiona faktem, że w Złotoryi nie można się było zapisać on-line. Sugerowała również, że jeśli listy seniorów nie zostały porównane z bazą danych w Wydziale Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego, to na pewno podczas ich sporządzania dużo osób się zgubiło. Jej zdaniem, były w Złotoryi osoby w wieku 80+, które wypadły z kolejki, bo nie należą do stowarzyszenia emerytów, nie korzystają z pomocy społecznej i nie znają nikogo, kto powiedziałby im o tworzonych listach.
– Pan Zwierzyńska i pan Pożar próbują dyskredytować coś, co jest ewidentnie sukcesem. Razem z kilkoma jeszcze innymi radnymi zachowują się w wielu sprawach jak „opozycja totalna”, do której w ostatnim czasie nie trafiają żadne merytoryczne argumenty – uważa burmistrz. – Twierdzenie pani radnej jest zupełnie nie na miejscu. Po pierwsze sugeruje, że była jakaś kolejka i jakieś osoby z niej wypadły, bo nie należały do stowarzyszeń lub organizacji, co jest nieuprawnione, a wręcz nieuczciwe. Podważa również ogrom pracy, którą wykonali konkretni ludzie związani ze środowiskiem i zaangażowani w tę akcję.
Obrywa się też od burmistrza radnemu Pożarowi. – Po pierwsze nie należy do grupy osób 80+, po drugie jako osoba, która sama przyznaje, że jest wykluczona informatycznie, i tak nie skorzystałby z możliwości rejestracji przez internet. Natomiast w tym konkretnym przypadku bardzo sprawnie sobie poradził, dzwoniąc do kierownika przychodni, który wciągnął go na listę, o czym pan radny nie raczył podczas komisji wspomnieć, Właśnie z myślą o takich osobach jak radny Eugeniusz Pożar, niezaradnych cyfrowo, wprowadzaliśmy nasze reguły. Łatwo sobie bowiem wyobrazić, że pan radny nie należałby do grona osób, które pierwsze zarejestrowałyby się w systemie i byłyby umieszczone na samym końcu kolejki albo wręcz nie załapałyby się w danej fazie na szczepienie – tłumaczy Pawłowski.
Tematem zajął się w czwartek portal 24legnica.pl. Piotr Kanikowski napisał, że kto w systemie zapisów w Złotoryi „się w porę nie zorientował, został na lodzie”. Burmistrz Pawłowski odpowiada, że to nieprawda i podkreśla, że dzięki ulepszeniu formuły zapisów szczepieniami najprawdopodobniej uda się objąć zdecydowanie więcej złotoryjskich seniorów po „80” niż gdyby miasto zostawiło ich samych sobie, z rejestracją przez internet i przez telefon.
– Organizacje seniorskie w Złotoryi mają znakomite rozeznanie w środowisku i starały się dotrzeć do maksymalnej liczby tych najstarszych mieszkańców. Postawiliśmy sobie za cel zaszczepienie jak najwięcej 80-latków. I ten cel osiągniemy. Cała akcja miała jeszcze ten pozytyw, że poprzez bezpośredni kontakt można było przekonać wielu niezdecydowanych seniorów, aby się jednak zaszczepili. Mogło się oczywiście tak zdarzyć, że ktoś, kto chciał się zaszczepić, został pominięty, ale szansa na to jest znikoma, bo przecież gdy nie mógł się zapisać przez internet, mógł zadzwonić do przychodni lub w ostateczności tam podejść sam lub wysłać kogoś. Poza tym listy są cały czas otwarte – mówi Pawłowski.
Tworzeniem list seniorów zajęły się Złotoryjska Rada Seniorów, Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, pomagało też stowarzyszenie diabetyków i ZNP. Legnicki portal pisze, że „w pierwszej kolejności trafiali na nie podopieczni MOPS-u, członkowie organizacji senioralnych oraz ich znajomi, ale, naturalnie, dopisać się mogli wszyscy po osiemdziesiątce – o ile tylko o tym wiedzieli. Listy trafiły do Przychodni Rejonowej w Złotoryi i na ich podstawie ułożono kolejkę do szczepień, szeregując chętnych według roczników. Uwzględniono w niej osoby, które osobiście zgłosiły się do przychodni”.
– MOPS i organizacje społeczne skupiające seniorów wykonały olbrzymią pracę, żeby dotrzeć do jak najszerszego kręgu osób zainteresowanych szczepieniami. Stwierdzenie, że na listę trafili „członkowie organizacji senioralnych oraz ich znajomi” jest bardzo krzywdzące i świadczy tylko o braku wiedzy, jak dane były zbierane. Szkoda, że pan redaktor Kanikowski nie skontaktował się ani z MOPS-em, ani z organizacjami senioralnymi. Gdyby to uczynił, wiedziałby, że w Złotoryi środowiska te są bardzo prężne, a MOPS posiada szczegółową wiedzę na temat osób w wieku 80+. Dlatego zarzut, że – jak to ujęła jedna z radnych – „na pewno wiele osób zostało pominiętych” należy uznać za wysoce nietrafiony – dodaje burmistrz Złotoryi.
24legnica.pl przytacza relację czytelnika ze Złotoryi, który próbował 15 stycznia o 5 nad ranem zapisać swoją 83-letnią mamę do złotoryjskiej przychodni za pośrednictwem portalu pacjent.gov.pl. „Wpisałem Złotoryja – i nic. Nie ma naszego miasta w systemie. Portal wskazuje, że mogę się zarejestrować w Jaworze, Wilkowie, ale nie w Złotoryi. Wydawało mi się nieprawdopodobne, aby w niespełna pięć godzin po uruchomieniu zapisów rozdysponowano wszystkie 300 szczepionek, jakie miały trafić do Złotoryi w okresie od 25 do 31 stycznia” (tu pojawił się ewidentny błąd, bo do Złotoryi ma wprawdzie trafiać co tydzień po 30 szczepionek, ale w okresie do 31 marca).
– Ten przykład tylko potwierdza słuszność działań, jakie podjęła złotoryjska przychodnia. Wiem, o którego mieszkańca Złotoryi chodzi. Zarejestrował się w systemie ogólnopolskim na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy” w punkcie szczepień w Jaworze. Jeszcze tego samego dnia zadzwonił do naszej przychodni i został wpisany na listę. System zadziałał prawidłowo. Podczas wprowadzania listy do rejestru krajowego dane mieszkańca zostały odrzucone, ponieważ już figurował na liście do szczepienia w innej miejscowości, czyli uzyskał zaopiekowanie – zauważa burmistrz Pawłowski.
Żal do Zwierzyńskiej i Pożara mają działacze społeczni, którzy zaangażowali się w przygotowanie list seniorów chcących się zaszczepić. Zdzisław Pokrywka, przewodniczący Złotoryjskiej Rady Seniorów, mówi wręcz, że jest bardzo urażony. – Daliśmy z siebie przy tej akcji wszystko, co możliwe. Sam wykonałem setki telefonów, by dotrzeć do jak najszerszego kręgu osób. Ogłoszenie o zapisach wisiało na tablicy związku emerytów koło kościoła, informacje rozpowszechnialiśmy też pocztą pantoflową i na Facebooku. Nie było żadnego utajniania. Zapisywaliśmy wszystkich, nie tylko osoby zrzeszone w naszych organizacjach i strukturach. Ale jak widać zawsze znajdą się osoby, które same nic nie robią, a doszukują się wszędzie kumoterstwa – z poirytowaniem mówi Pokrywka. Zaznacza też, że rejestracja przez portal zaproponowana przez rząd to żadne wyjście dla ludzi po osiemdziesiątce. – Szkoda, że pan redaktor, który tak nieprzychylnie przedstawił nasze starania, nie zrobił wcześniej sondy, ilu złotoryjskich seniorów ma umiejętności pozwalające skorzystać z takiej formy zapisów na szczepienie.
Pokrywka dodaje też, że ma wiele telefonów od seniorów dziękujących, że rejestracja przebiegła tak sprawnie. – Cieszą się przede wszystkim z tego, że nie musieli wychodzić z domu, żeby się zapisać – podkreśla.
Na razie na szczepienie w złotoryjskiej przychodni zapisało się ok. 1 tys. osób w wieku 80+ i 70+. W przypadku tych drugich rejestracja ruszyła od 22 stycznia. Muszą jednak czekać na wolne terminy. Nie wiadomo, ile szczepionek przychodnia będzie mogła podawać po 31 marca.
W Złotoryi jest 672 seniorów w wieku 80+. 300 z nich powinno się zaszczepić do końca marca. Nie dla każdego jednak w tej grupie wiekowej starczyło szczepionek. Zabrakło ich dla wszystkich 80-latków i sporej części 81-latków. Przychodnia Rejonowa będzie chciała ich zaszczepić w pierwszej kolejności, gdy tylko będzie miała możliwość ponownej rejestracji, czyli gdy pojawią się kolejne dostawy.
Pierwszą grupę zaszczepiono w tym tygodniu. To 30 najstarszych seniorów w naszym mieście, którzy zdecydowali się na szczepionkę. Niektórzy z nich liczą ponad 90 lat.
fot. Pixabay














Filtry