Niespełna tydzień trwała budowa schodów stanowiących skrót między hotelem a parkingiem pod „jamnikiem”. W piątek Urząd Miejski w Złotoryi odebrał je od wykonawcy. Są już oficjalnie dopuszczone do użytku.
Przypomnijmy, że w projekcie przebudowy pl. Władysława Reymonta schodów z tym miejscu – przy zjeździe z ronda w Podwale – nie było. Przejście dla pieszych wyprowadza na nowy chodnik, który został wybudowany wzdłuż „jamnika”, poniżej parkingu, i biegnie w kierunku ul. Wojska Polskiego. Można się domyślać, że projektanci, stosując takie rozwiązanie, chcieli ograniczyć liczbę osób przechodzących przez parking.
Złotoryjanie szybko jednak pokazali, że mają swoje utarte ścieżki i do „jamnika”, a zwłaszcza znajdującego się w nim przejścia do ul. Słowackiego, wygodniej im chadzać przez parking właśnie. Skrót był wydeptany jeszcze przed zakończeniem inwestycji. Burmistrz Robert Pawłowski zaraz po oddaniu ronda do użytku zapowiedział, że urząd miejski dostosuje ten fragment placu do realiów ruchu pieszego.
Tak też się stało. Koparki zabrały się za ucywilizowanie skrótu 10 grudnia, a już 16 schody z niewielkim fragmentem chodnika były gotowe do odbioru. Wyposażone są w metalową barierkę po obu stronach. Nie ma tutaj natomiast podjazdu dla wózków. I nie będzie – ze względu na zbyt duży kąt nachylenia terenu. To po pierwsze. Po drugie – nowe schody to tak naprawdę skrót do innych, jeszcze bardziej stromych schodów wrzynających się w skarpę przy „jamniku”, które wózkiem sforsować jeszcze trudniej.
Ratusz wychodzi z założenia, że funkcję podjazdu pełni chodnik wzdłuż parkingu, którego przed przebudową skrzyżowania nie było. Stanowi tak naprawdę długi wjazd z poziomu Podwala na skarpę, na której stoi „jamnik”. Został tak poprowadzony, by kąt nachylenia był jak najmniejszy. Dzięki temu osoby na wózkach czy z wózkami dziecięcymi bez przeszkód mogą wjechać spod hotelu do samego „jamnika”. Nie jest to może najkrótsza droga, ale bezpieczna i wygodna, zresztą przy takim ukształtowaniu terenu i różnicach w poziomie to było jedyne racjonalne rozwiązanie – słyszymy od pracowników magistratu.














Filtry