Są pierwsze mandaty za zaśmiecanie terenu przy boksie śmietnikowym. Na razie niewysokie, ale ważne, że służby komunalne w końcu przestały pobłażać bałaganiarzom i niechlujom. Urząd Miejski w Złotoryi wszczął też po raz pierwszy procedurę ukarania dodatkową opłatą za nieprawidłową segregację.
Mandat otrzymał kierownik jednego z punktów handlowych w budynku przy pl. Władysława Reymonta 8. Jego pracownicy podrzucali całe kartony po towarze pod boks śmietnikowy za „jamnikiem”, nie składając ich. Skończyło się na interwencji strażników miejskich i grzywnie w wysokości 100 zł. Aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości i uprzedzić tłumaczenia w rodzaju „Ja nie wiedziałem, że tak nie można…”, pracownicy Wydziału Gospodarki Odpadami w UM przeszli się po pozostałych lokalach użytkowych w budynku i pouczyli ich personel.
Pod ten sam boks śmietnikowy za „jamnikiem” dwóch mieszkańców sąsiedniego bloku przy ul. Juliusza Słowackiego przytargało starą lodówkę. W biały dzień. Zarejestrowała to wykroczenie kamera monitoringu miejskiego. Straż miejska ustaliła personalia mężczyzn zaśmiecających teren. Obydwaj otrzymali po 100 zł mandatu.
Na tym nie koniec. W ostatnich kilku tygodniach pracownicy magistratu zarejestrowali spore nieprawidłowości w selektywnej zbiórce odpadów na dwóch boksach śmietnikowych należących do wspólnot mieszkaniowych przy ul. Górniczej. W pojemnikach na odpady zmieszane stojących przy tych kamienicach przeprowadzili 3 razy kontrolę segregacji, w obecności zarządcy nieruchomości, którym jest RPK Partner. I za każdym razem znajdowali w nich szkło oraz materiały z remontu mieszkania, m.in. panele, karnisze, płyty regipsowe czy gruz. – Mieliśmy ustalony termin rekontroli po 2 tygodniach, mieszkańcy wiedzieli o nim, zostali uprzedzeni, ale mimo to nic się nie poprawiło – tłumaczy Małgorzata Gołębiowska, referentka ds. gospodarki odpadami w UM.
Przy obydwu kamienicach boksy śmietnikowe są zamykane, a klucze do nich mają tylko mieszkańcy. Nie mogli się więc tłumaczyć, że ktoś złośliwie im podrzucił gruz do pojemników. Sytuacja była na tyle oczywista, że magistrat był bliski wszczęcia postępowanie w sprawie wydania decyzji o 4-krotności opłaty podstawowej za odbiór odpadów. Miały być nimi obciążone całe wspólnoty mieszkaniowe. Urzędnicy tłumaczą, że prawo zezwala na zastosowanie w takim wypadku odpowiedzialności zbiorowej i nałożenie kary na wszystkich.
W ubiegłym tygodniu na Górniczej doszło jednak do spotkania burmistrza i pracowników UM z mieszkańcami obydwu kamienic. Robert Pawłowski wyjaśnił, że miasto ma coraz większy problem z odpadami, bo ich zagospodarowanie kosztuje coraz drożej, mówił też o poziomach recyklingu, które musi osiągnąć gmina miejska. Spotkanie miało na tyle pozytywny przebieg, że „awantura” skończyła się na pogadance i burmistrz zdecydował się dać mieszkańcom ostatnią szanse na poprawę. – Nie protestowali, przyjęli do wiadomości, że razem odpowiadają za to, co jest w bokach, mają tę świadomość. Spotkanie miało budujący przebieg i bardzo dydaktyczny wydźwięk – uśmiecha się Pawłowski.
Upiekło się mieszkańcom Górniczej, mniej szczęścia miał jeden z marketów w centrum miasta, który uparcie od dłuższego czasu nie prowadzi selektywnej zbiórki odpadów. – Kierownictwo sklepu od wielu miesięcy nie reaguje na nasze upomnienia. Swoją ignorancją nie zostawiło nam innego wyjścia – musieliśmy wszcząć procedurę dotyczącą nałożenia 4-krotności opłaty podstawowej – dodaje Gołębiowska.
To pierwszy taki przypadek w mieście. I raczej nie ostatni – wygląd boksów śmietnikowych wskazuje, że kar administracyjnych będzie więcej.














Filtry