Niektóre boksy śmietnikowe w Złotoryi wyglądały dziś jakby je żywcem przeniesiono z krajów Trzeciego Świata. Po ostatnim weekendzie odpadów wielkogabarytowych i szmat walało się na nich tyle, że można by z nich sklecić prowizoryczną budkę znaną z krajobrazu najbiedniejszych dzielnic Afryki czy Azji. Najgorzej było za „jamnikiem” i przy ul. Karola Miarki. W bezprawnym zagracaniu miasta złotoryjanie są bliscy mistrzostwa Polski. Brawo my!
– Panowie, bierzcie aparat i biegnijcie zrobić zdjęcia za „jamnikiem”, bo to już przechodzi ludzkie pojęcie, co się tam dzieje na śmietniku – słyszymy od czytelnika, który dzwoni do naszej redakcji przed południem.
Rzeczywiście – na miejscu okazuje się, że wiata śmietnikowa otoczona jest kordonem z worków, toreb i kartonów, z których wystają m.in. zwinięte ubrania. Widać też jakąś szufladę, starą wersalką, resztki drzwi i lodówki, a nawet… znicze.
Wygląda jakby ktoś właśnie opróżnił strych lub piwnicę. A właściwie kilka piwnic i strychów, bo trudno się oprzeć wrażeniu, że działało tu więcej śmieciarzy niż jeden, a każdy upodobał sobie inną stronę wiaty. Ohyda. Aż żal się robi ekipy komunalnej, która przyjedzie tu po odpady...
Winowajcy brak. Starsza kobieta, która nadchodzi z sąsiedniego budynku przy ul. Słowackiego, nie wie, kto tak zaśmiecił teren. Bezradnie załamuje ręce. – Żyć się odechciewa, to chyba najgorszy śmietnik w mieście, tutaj często tak jest – mówi.
– Ludzie kochani, tak się nie robi! – irytuje się ten sam mężczyzna, który zaalarmował nas w sprawie tego – przepraszamy wrażliwych, ale tu już nie pasuje inne słowo – syfu. – Przecież wystarczy zadzwonić do RPK, to przyjadą po taką wersalkę, jeszcze sami wyniosą, to kosztuje jedyne 75 zł (tak – 75 zł, ale spod boksu, z wyniesieniem z domu 100 zł – sprawdziliśmy).
Nasz czytelnik ma propozycję dla pracowników RPK. – Na ich miejscu zadzwoniłbym na policję, żeby przyjechali z psem, który zaprowadziłby po zapachu do sprawcy. A potem wypisałbym mu solidny mandat – dodaje z przekonaniem.
Z bajzlem na pl. Władysława Reymonta mógł dziś spokojnie konkurować ten z ul. Karola Miarki. Na zdjęciu widać m.in. stare wersalki i płyty meblowe oraz dywan. Zaraz, zaraz – czy ktoś tu robił przemeblowanie w mieszkaniu…?
Bingo!
– Zadzwoniła do nas mieszkanka ulicy i przekazała nam informację, kto zaśmiecił w ten sposób teren. Rzeczywiście, pani spod wskazanego adresu wymieniła sobie meble w domu. Poprzednie wyniosła po prostu na śmietnik, co jest zakazane. To wykroczenie, za które grozi mandat do 500 zł. Po naszej rozmowie obiecała zamówić transport w RPK i posprzątać to – relacjonuje Grzegorz Nowodyła, naczelnik Wydziału Gospodarki Odpadami w Urzędzie Miejskim w Złotoryi.
Ta druga sytuacja jest o tyle kuriozalna, że pani od meblowania ma pod nosem PSZOK-a – od kilku tygodni tymczasowo funkcjonuje on na terenie nieczynnego basenu, czyli raptem po drugiej stronie ulicy.
![]()














Filtry