Co trzeci złotoryjski przedszkolak przebadany dotąd w ramach programu okulistycznych badań przesiewowych ma wadę wzroku, o której rodzice zazwyczaj wcześniej nie wiedzieli. Jeśli nie chcą, aby ich pociechy były wykluczone w przyszłości z niektórych zawodów, dzieci będą musiały założyć okulary korekcyjne.
Akcja profilaktyczna organizowana przez Przychodnię Rejonową w Złotoryi i finansowa z budżetu miasta ruszyła w tym tygodniu. W poniedziałek okulista był u 6-latków z Przedszkola Miejskiego nr 1, w środę sprawdzał wzrok dzieciakom z zerówki przy ul. Górniczej. Jak wypadły badania? – Nie najlepiej – podsumowuje krótko Dariusz Dura, specjalista chorób oczu, który na zlecenie miejskiej przychodni prowadzi akcję przesiewową. – Dzieci mają zezy rozbieżne, ale też wady plusowe czy minusowe, i to nawet o wartości trzech dioptrii. Są takie, które mają pełną ostrość widzenia w jednym oku, a drugim nie widzą na tablicy cyfr od 3. rzędu w dół. I robi nam się problem, bo te dzieci są tak naprawdę jednooczne.
W pierwszym przedszkolu przebadano w poniedziałek 16 dzieci – 3 z nich trafiło do dalszych badań w gabinecie okulistycznym w przychodni. W placówce przy Górniczej na 27 zbadanych 6-latków aż 10 miało niewykryte dotąd wady wzroku.
Przypomnijmy, że pierwszy etap badań przesiewowych prowadzony jest na miejscu, w szkołach i przedszkolach. Lekarz, korzystając z lustra zawieszonego na ścianie, sprawdza 4 parametry: czy dziecko nie ma zeza jawnego lub utajonego (tzw. cover test), widzenie stereoskopowe, widzenie barwne oraz ostrość wzroku. Badanie, które trwa nie dłużej niż 5-7 minut, jest niebolesne, nieinwazyjne, wykonuje się je bez środków farmakologicznych. W przypadku podejrzenia wady dziecko przechodzi do kolejnego etapu, który wykonywany jest w gabinecie okulistycznym na terenie przychodni. Tam mały pacjent przechodzi badania komputerowe, m.in. na stereoskopie, które mają na celu rozwiać wątpliwości i potwierdzić lub wykluczyć wcześniejsze podejrzenia.
Badania jak na razie przebiegają bardzo sprawnie. – Dzieci z entuzjazmem i zaciekawieniem podeszły do całej akcji. Było trochę stresu przed badaniem, ale szybko minął, bo pan doktor ma naprawdę bardzo pedagogiczne podejście, tylko pozazdrościć – uśmiecha się Jolanta Smolińska, dyrektorka PM nr 2.
Wizyta okulisty, który przyszedł do przedszkola z drobnymi upominkami, dla dzieci okazała się ostatecznie świetną okazją do zabawy. Po badaniach każdy 6-latek wykonał samodzielnie okulary z kolorowych klocków.
Jak tłumaczy Dariusz Dura, ukryte zezy czy brak widzenia stereoskopowego łączą się u dzieci z bólami głowy, niechęcią do nauki, rozdrażnieniem. – Jeżeli uda nam się opanować tę sytuację do 6.-7. roku życia, to dziecko potem jako dorosły człowiek będzie mogło wykonywać wszystkie zawody i nie będzie miało problemów bólowych. Gdy takie wady nie są zaopatrzone, nie są korygowane, to w ciągu 2-4 lat dziecko przestaje zlewać obrazy z obu oczu w jeden stereoskopowy i wtedy jako dorosły nie może wykonywać wielu zawodów. Ten problem narasta, a rodzicie niezupełnie zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje, bo dziecko widzi generalnie dobrze – mówi okulista. – Ta sprawa wymaga nadzoru. Mam nadzieję, że nasza akcja będzie takim pierwszym krokiem do objęcia tego typu pomocą dzieci wszesnoszkolnych i przedszkolnych w całym województwie, a w przyszłości może i całym kraju – dodaje entuzjastycznie.
Dziś w badaniach przesiewowych biorą udział dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1. Więcej o akcji można przeczytać TUTAJ.
















Filtry