Zdarzało się, że dorosły mężczyzna płakał mi w gabinecie, gdy dowiedział się, że nie widzi stereoskopowo i że przez niekorygowaną w dzieciństwie wadę wzroku nie może teraz wykonywać wymarzonej, dobrze płatnej pracy. Gdy w porę zareagujemy, takie sytuacje można ograniczyć w przyszłości w do minimum – zapewnia Dariusz Dura, lekarz okulista, który od jutra zacznie badać złotoryjskie dzieci w ramach organizowanej przez Przychodnię Rejonową w Złotoryi i finansowanej przez miasto akcji badań przesiewowych.
Na pierwszy ogień pójdzie Przedszkole Miejskie nr 1, gdzie do zbadania jest 20 dzieci w wieku 6 lat. W środę 10 marca okulista przeniesie się do przedszkola przy ul. Górniczej, a od najbliższego piątku przez cały przyszły tydzień będzie badał uczniów w Szkole Podstawowej nr 1. Najwięcej pracy czeka w SP nr 3, gdzie trzeba sprawdzić blisko 300 dzieci.
Badania są nowością w naszym mieście. Ireneusz Żurawski, kierownik miejskiej przychodni, tłumaczy, że program ma na celu przekazanie rodzicom informacji o tym, w jakim stanie mają wzrok ich dzieci.
– Program składa się z trzech etapów. W pierwszym lekarz okulista przebada uczniów bezpośrednio w szkołach i przedszkolach. Będzie to badanie metodą zero-jedynkową, które ograniczy się tylko do stwierdzenia, czy dane dziecko jest w pełni zdrowe pod względem okulistycznym czy też może występuje u niego wada wzroku. Jeśli zostanie stwierdzona jakakolwiek wada, nie będzie na tym etapie szczegółowo analizowana ani opisywana, dziecko będzie jednak kwalifikowane do II etapu programu, który odbędzie się już w Przychodni Rejonowej w gabinecie okulistycznym. Lekarz, dzięki specjalistycznym urządzeniom, określi, jaka to wada, na jakim poziomie, jaki jest zalecany proces leczenia oraz jakie będą konsekwencje nieleczenia. Te dwa etapy przyjęła na siebie przychodnia, a sfinansuje je Urząd Miejski w Złotoryi. Po tych dwóch etapach to rodzic wyposażony w pełną informację w zakresie stanu zdrowia dziecka w obszarze okulistyki podejmie decyzję o dalszym leczeniu w systemie NFZ bądź prywatnie – zaznacza kierownik.
Badania przeprowadzi Dariusz Dura (na zdjęciu tytułowym), specjalista chorób oczu z 36-letnim doświadczeniem, który pracował m.in. w szpitalu wojskowym w Wałczu, a od dwóch miesięcy prowadzi praktykę okulistyczną w Przychodni Rejonowej w Złotoryi. Czego spodziewa się po akcji przesiewowej?
– Myślę, że 40-50 proc. dzieci będzie się nadawało do leczenia okulistycznego. Obserwuję dzieci, gdy spaceruję po Złotoryi, i widzę, co się dzieje. Jako specjalistę niepokoi mnie stopień zapuszczenia zdrowotnego i niefrasobliwość rodziców – alarmuje lekarz.
I tłumaczy, że jest duży problem z zezami. Bo zez może być widoczny na zewnątrz, ale może być też ukryty, wtedy jest do rozpoznania tylko dla specjalisty. Dziecko może mieć przy tym dobrą ostrość wzroku, więc rodzice wcale nie muszą czuć niepokoju i nie reagują. Tymczasem u dziecka pogłębia się brak widzenia stereoskopowego, czyli obuocznego. Polega to na tym, że obraz z dwóch oczu nie jest zlewany w jeden. To wada, która często ma związek z wcześniejszą dalekowzrocznością, charakterystyczną dla wieku dziecięcego.
– Tak zwane plusowe wady są najgorsze, zwłaszcza ukryte, i to nawet te niewielkie. Dla dziecka dotkniętego taką dysfunkcją bardzo szkodliwe jest siedzenie przed komputerem czy smartfonem, bo by zobaczyć coś z bliska, musi wyostrzać wzrok. Cierpi wtedy, objawia się to m.in. bólami głowy typu migrenowego. Bierze się to z tzw. skurczu akomodacji, czyli nadwyrężania mięśni odpowiedzialnych za pracę soczewki w oku. Powstają w nich najzwyczajniej mówiąc zakwasy. Oko przestaje wracać do swojej prawidłowej pozycji, a mózg dostaje nieprawidłowe sygnały i nie uczy się zlewać obrazu z dwóch oczu w jeden. Z dalekowzroczności dziecko z czasem wyrasta, ale brak widzenia obuocznego zostaje – tłumaczy okulista.
Dobra informacja jest jednak taka, że u małych dzieci – jeśli w porę zostaną objęte specjalistyczną opieką – jest duża szansa, aby spowodować, że obraz z obu oczu, które zezują, zacznie się zlewać. Zerówka czy pierwsze klasy szkoły podstawowej to ostatni dzwonek, żeby coś w tym kierunku zrobić, bo zdrowe dziecko powinno zacząć widzieć w pełni stereoskopowo właśnie w wieku 5-7 lat. – Stereoskopia to podstawowe badanie u małych dzieci. Traktuję je priorytetowo. Specjalistyczny sprzęt komputerowy, którym dysponuje dobrze wyposażony gabinet, pozwala określić, czy jest jeszcze szansa, by za pomocą specjalnych okularów uzyskać powrót do widzenia obuocznego. Pomagamy w ten sposób mózgowi nauczyć się widzenia stereoskopowego – wyjaśnia Dariusz Dura.
Badania, które od jutra zaczyna przychodnia, są o tyle ważne, że brak korekcji zezów w wieku dziecięcym powoduje w przyszłości niezdolność do podjęcia pracy w wielu zawodach wymagających stereoskopowego widzenia, coraz popularniejszych i coraz lepiej płatnych. Dariusz Dura podkreśla, że tacy nieleczeni za młodu ludzie przeżywają później dramat, gdy idą do specjalisty na badanie lekarskie i odchodzą z kwitkiem.
– Kończą 3-letnią szkołę zawodową, znajdują dobrze płatną pracę przy obsłudze maszyn albo jako kierowcy ciężarówek, ale trafiają do gabinetu okulistycznego na badania kwalifikacyjne i ich marzenia pryskają, bo okazują się niezdolni do pracy przy obsłudze maszyn w ruchu. Badanie na stereoskopie pokazuje bowiem, że obraz z obu oczu nie zlewa się u nich w obraz przestrzenny. Proszę mi wierzyć, że dochodziło do sytuacji, gdy dorośli mężczyźni zaczynali w tym momencie płakać. Miałem ostatnio całą serię takich niedoszłych operatorów wózków widłowych, którzy okazali się niezdolni do obsługi tego urządzenia, z powodu problemów ze wzrokiem – mówi okulista.
Brak widzenia stereoskopowego wyklucza także podjęcie zatrudnienia choćby w charakterze kierowcy zawodowego czy operatora pił tarczowych i obrabiarek. Dlatego Dariusz Dura uważa, że w przyszłości podobnymi badaniami przesiewowymi dobrze byłoby objąć także uczniów kończących klasę ósmą, zanim wybiorą zawód – by nie tracili czasu na kształcenie w kierunku, z którego wyklucza ich stan zdrowia.
Akcja badań przesiewowych w miejskich placówkach oświatowych obejmie 496 dzieci. Będzie prowadzona przez 3 dni w tygodniu: w poniedziałki, środy i piątki. Potrwa miesiąc. Najprawdopodobniej w drugiej połowie kwietnia rozpocznie się kolejny etap programu, czyli badania w gabinecie okulistycznym tych dzieci, u których będą wykryte nieprawidłowości.














Filtry