Ponad 400 najmłodszych dzieci ze złotoryjskich podstawówek uczyło się, jak prawidłowo segregować śmieci. Nietypową lekcję przygotowali dla nich pracownicy Urzędu Miejskiego w Złotoryi. – W mieście jest kolorowo od pojemników, ale kolorowo z wiedzą u dzieci nie jest – mówią urzędnicy.
Wydział Gospodarki Odpadów UM zorganizował „treningi segregacji” dla 175 uczniów Szkoły Podstawowej nr 1 w Złotoryi i 243 z „trójki”. W każdej z placówek odbyły się na przełomie listopada i grudnia po 3 spotkania dla dzieci z klas I-III. Aby wciągnąć maluchy w temat, pracownicy magistratu najpierw puścili im kilkuminutowy film animowany pt. „Nie niepotrzebni – rzecz o recyklingu”. Można go znaleźć w internecie, został wyprodukowany dla spółki Sanikom z Kamiennej Góry, która – przypomnijmy – odbiera złotoryjskie śmieci. Mowa w nim była o nieprzydatnych z pozoru odpadach, które przechodziły reinkarnację i dostawały drugie życie. Dzieciaki dowiedziały się m.in. tego, że na zrobienie popularnej bluzy z polaru potrzeba tylko 35 półtoralitrowych butelek PET.
Po filmie przyszedł czas lekcję praktyczną, czyli przyporządkowywanie konkretnych śmieci do odpowiednich pojemników do selektywnej zbiórki. Choć mamy z nią w mieście do czynienia już z górą 6 lat, okazało się, że jest jeszcze wiele do zrobienia.
– Dzieci mają problem z segregacją podstawowych odpadów, takich jak karton po mleku. W każdej grupie powtarzał się ten sam błąd i karton wędrował do makulatury. Nie mają też nawyku zgniatania plastikowych butelek dla zmniejszenia ich pojemności czy odkręcania nakrętek ze słoików i PET-ów – mówi Grzegorz Nowodyła, naczelnik WGO. – Kolejny podstawowy błąd to traktowanie zużytej chusteczki higienicznej czy zatłuszczonego kartonu po pizzy, które powinny trafić do czarnych pojemników na odpady zmieszane, jako makulatury.
Wiele razy już pisaliśmy, że część mieszkańców, którzy deklarują selektywna zbiórkę, robi to niestety tylko na papierze, tzn. w deklaracji składanej w urzędzie. – Takie spotkania pokazują, w których domach naprawdę segreguje się odpady. W każdej grupie były dzieci, które rzeczywiście wiedziały, co do jakiego pojemnika wrzucić, miały świadomość, że na przykład w kartonowym opakowaniu na mleko znajduje się aluminium. Ale to były pojedyncze przypadki – podkreślają pracownicy WGO.
Z obserwacji ratusza wynika, że lepiej z segregacją radzą sobie starsze osoby, które mają więcej czasu, by się zastanowić, co gdzie wrzucić. Seniorzy jednak nie załatwią problemu selektywnej zbiórki odpadów w naszym mieście, który narasta. Gonimy Europę nie tylko w średnich zarobkach. W 2014 r. mieszkańcy polskich gmin musieli posegregować tylko 12 proc. wszystkich odpadów, w tym roku – 40 proc. a w przyszłym aż 50! To „terapia szokowa” i wiadomo już, że osiągnięcie tych współczynników może być bardzo trudne. Stąd takie spotkania w szkołach jak ostatnio, zgodnie z hasłem „wszystkie ręce na pokład”.
– Chęć u dzieci do segregacji jest, ale takich spotkań edukacyjnych trzeba znacznie więcej, byśmy za kilka lat nie utonęli w karach finansowych. Konieczna jest praca, praca i jeszcze raz praca – dodają pracownicy magistratu.
W naszej galerii zdjęcia ze spotkania w SP nr 3.
![]()














Filtry