To będzie bez wątpienia hit tej jesieni! Jeszcze przed oficjalnym otwarciem złotoryjski pumptrack przyciąga mnóstwo dzieciaków na hulajnogach i rowerach. Pompują, balansują, skaczą, testując możliwości nowego obiektu. I są nim zachwycone.
Na pumptrack trzeba było długo czekać (tydzień temu minął właśnie rok od podpisania umowy z wykonawcą), ale było warto, biorąc pod uwagę efekt końcowy i zainteresowanie, jakie wzbudza na start. Młodzi mieszkańcy od lat głośno mówili, że bardzo by się ucieszyli, gdyby w Złotoryi, tak jak w wielu innych miastach, powstał taki obiekt. Teraz widać, że nie było to czcze gadanie. Krótka popołudniowa wizyta na pumptracku pokazuje, że nie brakuje u nas amatorów hulajnogi spragnionych wrażeń na muldach.
– Wreszcie zrobili coś porządnego w mieście – słyszymy od Wiktora, Antka, Dominika i Bartka, którzy zamiast zasiąść po szkole do konsoli czy komputera ruszyli na tor za orlikiem, by „szlifować” hulajnogami nowy asfalt. Zademonstrowali nam, co potrafią już na pumptracku wyczyniać na swoich niepozornych „hulajkach”. „Stolik”, czyli skok nad wypłaszczoną muldą, wyglądał imponująco, „transfer” – przelot z mniejszego toru na większy – jeszcze bardziej. Od razu widać, że chłopcy mają dużo frajdy na nowym obiekcie i chcą latać wysoko. Z obowiązku zawodowego pytamy, jak im się jeździ. – Zajefajnie! – odpowiadają entuzjastycznie.
Miejska inwestycja, choć jeszcze przed odbiorem, już przyciąga wielu ciekawskich. Nie czekają na oficjalne otwarcie, bo zima za pasem, a chcą się jeszcze nacieszyć jazdą po pumptracku, zanim pogoda się całkiem zepsuje. Obiekt jest w zasadzie na ukończeniu. Brakuje tylko kilkumetrowej ścianki wspinaczkowej, na którą czekają już mocowania w ziemi przy drewnianej altanie. W gotowości stoją ławki i stojaki na rowery, choć jeszcze otaśmowane. Jest droga dojazdowa od ul. Krzywoustego i chodnik do kompleksu boisk przy Wiosennej. Na głównej część obiektu, czyli samym torze, nic się już nie zmieni – poza poboczami, które powinny się zazielenić. Ale to dopiero za kilka miesięcy.
Na razie na pumptracku dominują hulajnogarze. Nic dziwnego – dotąd, jeśli chcieli poszaleć, mieli do dyspozycji tylko wysłużony skatepark. Pumptrack na tle sąsiedniego obiektu stanowi ogromną atrakcję i zupełnie nowe wyzwanie. Ale swoich sił na muldach próbują też rowerzyści – nawet ci najmłodsi, na dziecięcych rowerkach. Deskorolki na razie to rzadkość, ale również z myślą o ich użytkownikach powstał obiekt, który pozwala nabierać prędkości nie dzięki pedałowaniu czy odpychaniu się nogą, lecz za pomocą rytmicznego uginania i prostowania ciała. Taki rodzaj aktywności zapewnia wszechstronny trening fizyczny. Wzmacnia też mięśnie całego ciała, poprawia kondycję i koordynację, a także technikę jazdy.
Jazda na pumptracku może więc dawać mnóstwo korzyści. O ile jest bezpieczna, czyli odbywa się w kasku na głowie i – jeśli obiekt użytkuje większa liczba osób – w jednym kierunku, bezkolizyjnie.
Uroczyste otwarcie obiektu, który kosztował ponad 1,1 mln zł, złotoryjski ratusz planuje w ostatni poniedziałek października.
![]()















Filtry